Ciekawy przypadek z praktyki upadłościowej naszego eksperta - Adama Pasternaka

Po ogłoszeniu upadłości syndyk zajął wynagrodzenie dłużnika alimentacyjnego. Było to aż 3/5 pensji, bez ochrony kwoty minimalnej.

Czy syndyk miał ku temu jakieś powody?

🔹 Okazało się, że dłużnik regularnie płacił alimenty.
🔹 A osoba uprawniona do alimentów nie chciała, aby syndyk je przejmował, bo wszystko działało prawidłowo bez jego udziału.

Mimo to syndyk dokonał zajęcia, a duża część pieniędzy miała w pierwszej kolejności trafić… na koszty postępowania upadłościowego, co wynika, zdaje się, z nie w pełni dopracowanej treści przepisów.

Pełnomocnik wspomnianego dłużnika – 𝗔𝗱𝗮𝗺 𝗣𝗮𝘀𝘁𝗲𝗿𝗻𝗮𝗸 – wystąpił do sądu o ustalenie, jaka część wynagrodzenia faktycznie powinna wejść do masy upadłości.

Okazało się, że …ani jedna złotówka.

Dlaczego? Osoba uprawniona do alimentów musi sama wystąpić do syndyka, jeśli chce, aby to on realizował obowiązek alimentacyjny. Bez takiego wniosku syndyk nie może „z urzędu” przejąć tej roli.

Gratulujemy Adamowi świetnej, prawniczej roboty i walki o prawa upadłych konsumentów.

1763063556722