Coraz więcej upadłości i niespłaconych zobowiązań
Od stycznia do czerwca 2026 roku upadłość konsumencką ogłoszono wobec dokładnie 12 255 osób. Rok wcześniej w tym samym okresie było ich 9837. Oznacza to wzrost o niemal 20 proc. Najwięcej przypadków odnotowano w marcu – 2305 – oraz w czerwcu, kiedy ogłoszono 2245 upadłości.
Rosną nie tylko statystyki bankructw. Według Krajowego Rejestru Długów osoby, które przed ogłoszeniem upadłości były notowane w bazie KRD, pozostawiły w pierwszym półroczu 2026 roku 297,3 mln zł niespłaconych zobowiązań. W poprzednim półroczu było to 287 mln zł.
Problemy często zaczynają się dużo wcześniej
Spośród osób, które ogłosiły upadłość w pierwszej połowie tego roku, około 5,7 tys. było notowanych w KRD już trzy lata wcześniej. W chwili ogłoszenia upadłości w rejestrze znajdowało się około 7,3 tys. z nich.
Pokazuje to, że bankructwo konsumenta często jest końcowym etapem dłuższego procesu. Najpierw pojawiają się pojedyncze zaległości. Później dochodzą kolejne rachunki, raty lub inne zobowiązania. Jeżeli sytuacja się nie poprawia, zadłużenie może być coraz trudniejsze do opanowania. To ważna informacja nie tylko dla osób zadłużonych, ale również dla wierzycieli.
Banki i firmy finansowe z największymi należnościami
Największe nieuregulowane zobowiązania osób, które później ogłosiły upadłość, dotyczyły sektora finansowego. Na banki, SKOK-i, firmy pożyczkowe i ubezpieczeniowe przypadało blisko 81 mln zł zadłużenia widocznego w KRD.
Znaczną część wierzytelności wcześniej przejęły również podmioty zajmujące się zarządzaniem należnościami i windykacją. Wartość takich długów wyniosła około 195 mln zł.
Wśród wierzycieli znajdują się jednak nie tylko instytucje finansowe. Zadłużenie dotyczy także administracji państwowej i samorządowej, telekomów, dostawców energii czy podmiotów związanych z rynkiem nieruchomości.
Oznacza to, że skutki niewypłacalności nie kończą się na osobie, która nie jest już w stanie regulować swoich zobowiązań. Odczuwają je również firmy i instytucje, które nie otrzymują należnych pieniędzy.
Najczęściej bankrutują osoby w średnim wieku
Upadłość konsumencka nie jest problemem charakterystycznym wyłącznie dla osób starszych czy znajdujących się od wielu lat poza rynkiem pracy.
Dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczych pokazują, że największą grupą bankrutujących w pierwszym półroczu 2026 roku były osoby w wieku 40–49 lat. Stanowiły ponad 27 proc. wszystkich przypadków. Kolejną dużą grupą były osoby w wieku 30–39 lat – ponad 24 proc. Średnia wieku osoby ogłaszającej upadłość wyniosła 47 lat.
Nieco częściej bankrutują mężczyźni. W pierwszym półroczu było ich 6685, czyli około 54,5 proc. wszystkich osób, wobec 5570 kobiet.
Dane KRD pokazują jednocześnie, że zadłużenie mężczyzn, którzy trafili do upadłości i wcześniej byli notowani w rejestrze, było wyraźnie większe. Ich nieuregulowane zobowiązania sięgały niemal 178,4 mln zł, podczas gdy w przypadku kobiet było to około 119 mln zł.
Problemy przedsiębiorcy mogą skończyć się upadłością konsumencką
Ciekawą częścią tegorocznych danych są osoby, które jeszcze niedawno prowadziły własną działalność gospodarczą.
COIG wskazuje, że 1424 osoby, które w pierwszej połowie 2026 roku ogłosiły upadłość konsumencką, wcześniej prowadziły działalność, zamkniętą nie później niż 12 miesięcy przed bankructwem. Najwięcej takich przypadków dotyczyło transportu drogowego towarów. Pojawiały się również działalności związane z budownictwem, handlem internetowym oraz gastronomią.
To ważne również przy analizowaniu kondycji najmniejszych polskich firm. Nie każdy problem przedsiębiorcy pojawia się później w statystykach upadłości przedsiębiorstw. W przypadku jednoosobowej działalności właściciel może zamknąć firmę, a następnie już jako osoba fizyczna skorzystać z procedury upadłości konsumenckiej.
Rekord może zostać pobity
Pierwsze półrocze pokazuje wyraźny wzrost liczby upadłości. W sześć miesięcy było ich 12 255, czyli o 19,73 proc. więcej niż rok wcześniej. COIG szacuje, że jeśli obecne tempo się utrzyma, w całym 2026 roku liczba upadłości konsumenckich może przekroczyć 24 tysiące. Warto jednak patrzeć nie tylko na końcową liczbę bankructw.
Tegoroczne dane pokazują przede wszystkim, że problemy finansowe wielu osób można dostrzec znacznie wcześniej. Część przyszłych bankrutów miała zaległości już kilka lat przed ogłoszeniem upadłości.
Dlatego zarówno dla dłużnika, jak i jego wierzycieli najważniejszy może być właśnie ten wcześniejszy moment – kiedy zobowiązania zaczynają się kumulować, ale sytuacja nie wymknęła się jeszcze całkowicie spod kontroli. Im szybciej problem zostanie zauwżony, tym więcej pozostaje możliwości jego rozwiązania.
